Dzień 7 czyli wulkany błotne i Pałac Peleş

To był dzień wielkiego powrotu do zdobywania świata. Musimy przyznać, że nie było to zdobywanie świata od bladego świtu, ale jak już udało się nam wstać i spakować, to byliśmy bardzo bojowo nastawieni! Zwłaszcza, że czekało nas bardzo dużo kilometrów do przejechania.

Pierwszą nagrodą za kilka godzin spędzonych w trasie były wulkany błotne. Droga tam znowu była taka, jak lubimy najbardziej. Góry, piękne niebo pełne chmur i zieloność. Mieliśmy nawet przyjemność spotkać radosną rodzinę świnek na wolności.

Rumunia

Rumunia

Rumunia osioł

Im dalej od komercyjnego wybrzeża, tym więcej pasterzy, a w okolicy samych wulkanów udało nam się nawet wypatrzeć studnię z żurawiem w środku niczego.

Wulkany błotne

Wulkany znajdują się 25 km na północny zachód od miejscowości Buzău. Po uiszczeniu symbolicznej opłaty na bramce wejściowej, wkroczyliśmy w krajobraz jakby rodem z kosmosu. Wszystko było szare, pełne zacieków, a na szczycie niewielkiego wzgórza bulgotało bagienne jeziorko. Dźwięki, które wydostawały się z niego były co najmniej niepokojące. Wulkany błotne to bardzo rzadkie i niezwykle ciekawe zjawisko, występujące przede wszystkim na terenach roponośnych. Wydobywające się spod ziemi gazy mieszają się z wodą i zwietrzliną, a gdy ciśnienie wzrasta, następuje wyrzut błotnistej mazi. Podobno błoto w tym konkretnym miejscu może być wypluwane na wysokość nawet do 1 m, nie było nam jednak dane być tego świadkami. Opuściliśmy to miejsce zachwyceni.

Rumunia wulkany błotne

Rumunia wulkany błotne

Rumunia wulkany błotne

Rumunia wulkany błotne

Rumunia wulkany błotne

Rumunia gogosiW pobliskiej knajpce zjedliśmy obiad, a na koniec zostaliśmy miło zaskoczeni – gratis dostaliśmy gogoşi, czyli rumuńskie pączki, tym razem bardziej podobne do naszych niż wspominane wcześniej papanasi (wpis z Dnia 4). Obsypane pudrem i bez nadzienia, były przepyszne.

Wracając (tą samą drogą; ciągle nie mogę się przyzwyczaić, że przez górskie położenie Rumunii w każde miejsce wiedzie przeważnie tylko jedna droga) zahaczyliśmy o żurawia, którego wcześniej wypatrzyliśmy. Moja poparzona noga dawała mi się we znaki, więc wykorzystałam te atrakcję do zrobienia sobie zimnego okładu na ranę. Dopiero post factum Filip podzielił się ze mną swoimi obiekcjami dotyczącymi higieny takich zabiegów, ale noga mi jeszcze nie odpadła, więc może nie był to taki zły pomysł?

Rumunia

Rumunia

Rumunia

Na ten dzień planowaliśmy nocleg na dziko gdzieś przed Brașovem, gdzie czekała nas ostatnia atrakcja tego dnia – Pałac  Peleş. Widzieliśmy go na zdjęciach i trochę o nim czytaliśmy więc mieliśmy wobec niego ogromne oczekiwania. . Byliśmy ciekawi, czy przetrwa konfrontacje z nimi.

Pałac  Peleş

Pałac  Peleş został wzniesiony pod koniec XIX w. przez króla Karola I Hohenzollerna i był jego (i jego następców) letnią rezydencją. Nie wiąże się z nim żadna ciekawa historia (przynajmniej żadnej nie słyszeliśmy) ale jego położenie i smak, z którym został zaprojektowany powodują, że warto go odwiedzić dla samego cieszenia oczu. Kiedy przybyliśmy na miejsce, był już zamknięty dla zwiedzających, więc pozostał nam tylko spacer po jego terenie i okolicach. Sam Pałac zachwyca. Jest pełen delikatności a drewniane wykończenia dodają mu tylko wdzięku jednocześnie powodując, że idealnie wpisuje się w swoje leśne otoczenie. Znowu mieliśmy szczęście i nie było zbyt wielu zwiedzających, więc mogliśmy się w niego wpatrywać do woli.

Rumunia Pałac Peles

Rumunia Pałac Peles

Rumunia Pałac Peles

Na terenie Pałacu znajdują się też jego zabudowania gospodarcze, które zostały przekształcone w hotele i restauracje. Przez chwilę obudziła się w nas szalona zachcianka, żeby tu przenocować, ale po sprawdzeniu cen za pokój wrócił nam rozum. Nie tym razem 😊

Rumunia Pałac Peles

Rumunia Pałac Peles

Rumunia Pałac Peles

Mieliśmy nocować na dziko, ale kiedy opuszczaliśmy  Peleş była godzina 20:00 a z bloków startowych właśnie wychodziła burza. Nie zastanawiając się dwa razy, zarezerwowaliśmy nocleg w pobliskiej Azudze, która jest kurortem narciarskim. Musieliśmy zebrać dużo energii przed kolejnym, intensywnym dniem.

Przydatne info

  1. Wulkany błotne – bilet dla dorosłego to 4 leje, dla studenta 2 leje. Tuż obok jest bardzo dobra knajpka, w której można bardzo smacznie i tanio zjeść (i są pączki gratis!).
  2. Pałac Peleş jest otwarty tylko do 16:15. Wejście dla dorosłych to 30 lei a dla studentów i uczniów 7,5 lei.

A.

Dla ciekawskich: Nasze podsumowanie wyjazdu do Rumunii