Petra – jeden z siedmiu cudów świata

Ostatnio przyjaciółka wysłała mi screena swojego automatycznego wygaszacza w komputerze – była na nim Petra. Jak to zobaczyłam, dotarło do mnie, że właśnie czymś takim było dla mnie to miejsce. Wszyscy wiedzą, że istnieje (w końcu kto, poza mną, nie oglądał Indiany Jonesa?), jest piękne i magiczne. I do tego wszystkiego trochę nierealne. Właśnie to nierealne miejsce ostatnio odhaczyliśmy na liście naszych podróżniczych marzeń.

Historia Petry

Myśląc o Petrze, do tej pory myślałam tylko o Skarbcu, czyli jej najbardziej znanej atrakcji. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że Petra to całe miasto! A w zasadzie jego ruiny, porzucone ok VII w. n.e. Pierwszymi zarejestrowanymi mieszkańcami Petry byli Nabatejczycy. Początkowo wiedli koczowniczy tryb życia, później zaczęli budować pojedyncze budynki, a ok III w. p. n. e. rozpoczął się okres rozkwitu ich miasta.

Petra Jordania Skarbiec

W tym okresie Petra była w zasadzie nie do zdobycia. Znajdowała się na skrzyżowaniu szlaków handlowych (z Indii do Egiptu i z Arabii do Syrii), więc jej znaczenie stale rosło, a do tego, dzięki umiejscowieniu w głębokiej dolinie, jej mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie. Od III w. p. n. e. do I w. n. e. Petra kwitła i to wtedy powstawały w niej niesamowite budowle, z których jest znana, ze Skarbcem na czele. Wszystkie budowle noszą ślady wpływów egipskich, syryjskich, rzymskich i greckich, z których połączenia powstał oryginalny styl, spotykany tylko tutaj.

Petra Jordania

Szlaki w Petrze

Petra była ogromnym miastem jak na swoje czasy, bo mieszkało w niej nawet do 40 tysięcy ludzi. W związku z tym na jej przejście potrzebny jest przynajmniej jeden dzień. My wybraliśmy taką opcję i uważam, że było to rozwiązanie optymalne. W tym czasie przeszliśmy szlak główny, od Petra Visitor Center w Wadi Musie, do Klasztoru Ad-Dajr, czyli jakieś 8 km w dwie strony, i jeden ze szlaków bocznych, Al-Khubhta, wzdłuż grobowców, na widok Skarbca z góry, czyli dodatkowe 2 km w dwie strony (tylko mocno pod górkę). Dystans nie powala, ale jeśli dodać do tego 35 stopniowy, lipcowy skwar lejący się na głowę, to 8 godzin w Petrze mocno daje w kość.

Na samym wejściu do Petry można sobie wziąć mapkę ze wszystkimi szlakami i zabytkami. Nam bardzo pomogła w nawigacji po tym niezwykłym miejscu.

Petra Jordania

Zabytki

Pierwszą atrakcją na trasie (choć nie zabytkiem) jest wąwóz As-Siq, prowadzący dość wąską ścieżką aż do Skarbca. Na ścianach wąwozu można przeczytać historię geologiczną tego regionu. Nie musicie jednak znać się na geologii, żeby zachwyciło Was bogactwo barw i odcieni, które historia wymalowała warstwami na skale. Już Nabatejczycy nazywali Petrę Rqm (Rakmu), czyli „wielobarwna”. Trudno się z tym nie zgodzić.

Petra Jordania

Dalej na Waszej ścieżce napotkacie Skarbiec, czyli właściwie Al-Chazna. To najbardziej rozpoznawalna budowla Petry (choć wcale nie największa). Jej przeznaczenie tak naprawdę do tej pory nie jest znane, choć naukowcy podejrzewają, że była grobowcem jednego z władców starożytnego miasta. Zatrzymaliśmy się tu dwa razy – na początku i na końcu naszej wycieczki. Zwłaszcza, jeśli uda Wam się być przy niej bez tłumu innych ludzi, warto przy niej przysiąść i po prostu cieszyć oczy widokiem.

Petra Jordania Skarbiec

Jednym z przykładów rzymskiego wpływu, jest teatr znajdujący się w samym sercu Petry. Mógł pomieścić nawet do 10 tysięcy osób. Wyobrażacie to sobie? 2 tysiące lat temu?

Petra Jordania teatr

Klasztor, Ad- Dajr, swoją zwyczajową nazwę dostał dopiero w okresie bizantyjskim, kiedy to urzędowali w nim chrześcijanie i faktycznie działał tam klasztor. Wcześniejsze przeznaczenie budowli niestety nie jest znane. Klasztor jest największą budowlą w Petrze, ma 50 metrów wysokości i 47 metrów szerokości. I przyćmiewa swoim ogromem. W sumie to ciekawe, że nie jest tak rozpoznawalny jak Skarbiec, bo nie ustępuje mu ani pięknem ani rozmachem. W okolicy są punkty widokowe, ale my zdecydowaliśmy się tylko odpocząć w cieniu tej niezwykłej budowli.

Petra Jordania Klasztor

Oprócz tych wymienionych powyżej, Petra ma jeszcze wiele perełek. Grobowce, świątynie, kwatery mieszkalne dla rodzin – wystarczy się rozejrzeć. Samo przebywanie tam ma w sobie coś transcendentnego. Jak prawdziwe cofnięcie się w czasie. Wystarczy się rozejrzeć.

Zwierzęta

W Petrze, oprócz własnych nóg, można skorzystać z 3 innych rodzajów lokomocji. Zaliczają się do nich: osiołki, wielbłądy i dwu-kołowe bryczki, ciągnięte przez konie. Nie skorzystaliśmy z żadnej z nich i nie polecamy Wam ich. Zwłaszcza latem, kiedy my byliśmy w Petrze, zwierzęta strasznie się męczą. Widzieliśmy osły z ranami przy ogonach, powstałymi w wyniku obcierania przez prowizoryczne siodła. Do tego kiedy nikt na nich nie jeździ, stoją przywiązane na króciutkim sznurku do ściany, czasem w pełnym słońcu. Na wielbłądach się nie znam, ale mam pewne podejrzenia, że to miejsce i stąpanie po bruku, który zajmuje dużą część głównego szlaku, też nie jest spełnieniem ich marzeń. Na trasie najbardziej uderzył nas widok dwójki młodych ludzi jadących na osiołkach stromym szlakiem Al-Khubhta. Trasa tutaj naprawdę nie jest bardzo długa – wystarczy przyjechać zimą i jej pokonanie nie będzie stanowiło takiego wysiłku. A zwierząt po prostu szkoda.

Petra Jordania
Petra Jordania

Oprócz tego, Petra jest pełna bezdomnych psów i kotów. W sumie ciężko powiedzieć czy są bezdomne czy do kogoś należą, ale są wszędzie. Zwłaszcza koty. Psy przeważnie wylegują się w cieniu, podczas gdy małe mruczki potrafią dosłownie włazić Ci na nogi. Wszystkie są w dobrej kondycji, co jest dość zaskakujące jak na miejsce, w którym przyszło im mieszkać. Spotkaliśmy tylko jednego malucha, który nie wyglądał dobrze i mamy uzasadnione obawy, że nie przetrwa w tym upale. Miał zaropiałe oczka i ledwo szedł. To było niedaleko Klasztoru, więc z dala od największych skupisk ludzkich. Zostawiliśmy mu wodę i jedyną bułkę, która nam została. Pozostaje trzymać za niego kciuki.

Mieszkańcy Petry

Petra jest pełna „dodatkowej” obsługi. Nie są to pracownicy Centrum i w sumie nie wiedzieliśmy jaki jest ich oficjalny status tam (zwłaszcza, że niektórzy chcą pieniądze za np. poprowadzenie jakimś szlakiem – a my już przecież zapłaciliśmy za bilet). Wyjaśnił nam to następnego dnia Mutaz, Jordańczyk, którego poznaliśmy jeszcze na lotnisku.

Ci wszyscy ludzie, którzy sprzedają pamiątki na szlakach, ci, którzy budują osłony od słońca, w których można za opłatą odpocząć, ci nastolatkowie, którzy zajmują się osiołkami – to wszystko mieszkańcy Petry. Istnieje teoria, że są potomkami Nabatejczyków, ale nie da się tego w zasadzie sprawdzić. Jordańczycy nazywają ich „buduinami” (nie mylić z „beduinami”) i chyba trochę się ich boją. To ludzie, którzy w świetle prawa nie istnieją. Nie mają dokumentów ani ubezpieczenia. Ich dzieci nie chodzą do szkoły. Rodzą się i umierają tam, a lokalna administracja chyba nie bardzo wie, co z nimi zrobić. Stali się stałym elementem tamtejszego krajobrazu.* Wyobrażacie to sobie? XXI wiek, Bliski Wschód, niesamowicie turystyczny kraj. I duchy poprzedniej epoki, mieszkające w skalnym mieście? To było dla mnie największe zaskoczenie tego wyjazdu.

Petra Jordania ludzie
Petra Jordania ludzie
Petra Jordania ludzie

*Muszę tu dodać, że nie są to sprawdzone dane i mogą zawierać jakieś nieścisłości. Nie wiem jak je sprawdzić, ale chciałam się z Wami podzielić tą historią.

Ceny

Wejście do Petry kosztuje bardzo konkretne pieniądze. Mamy nawet tezę, że na tych biletach Jordania buduje swoją gospodarkę. Ale cóż, skłamalibyśmy mówiąc, że nie warto. Jeśli chodzi o bilet do Petry, to można go uzyskać na 2 sposoby:

  1. Kupienie biletu w kasie biletowej. Kosztuje wtedy 50 JOD (ok 265 zł) na 1 dzień, 55 JOD na 2 dni (ok 292 zł) i 60 JOD (ok 320 zł) na 3 dni. Jest to dobra opcja, jeśli lecicie do Jordanii tylko po to, żeby zobaczyć Petrę i spędzacie w kraju mniej niż 3 noce.
  2. Kupienie biletu zbiorczego Jordan Pass. Pozawala on na zwiedzanie Petry i wielu innych atrakcji Jordanii. Jeśli przylatujecie do Jordanii na min 3 noce, to jest to najbardziej opłacalna opcja, bo w cenie jest też wiza do Jordanii (właśnie przy min 3 nocach w Jordanii). Kosztuje 70 JOD (ok 370 zł) przy 1 dniu zwiedzania Petry, 75 JOD (ok 400 zł) przy 2 dniach i 80 JOD (ok 425 zł) przy 3 dniach. Musicie tylko pamiętać, żeby kupić go wcześniej przez internet! Inaczej wiza nie będzie ważna.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym, ile kosztuje taki wyjazd do Jordanii i jak najlepiej zoptymalizować koszty, to zapraszamy do naszego wpisu na ten temat.

Czy warto?

Petra nie należy na pewno do tanich atrakcji. Do tego nasłuchaliśmy się i naczytaliśmy o napastliwych przewodnikach i sprzedawcach oraz nieprzebranych tłumach ludzi. Część z tych rzeczy się sprawdziła, część zupełnie nie.

Przede wszystkim lokalni przewodnicy i sprzedawcy wcale nie byli napastliwi. Tak, pytali czy chcemy skorzystać z ich usługi albo kupić coś od nich, ale jeśli powiedzieliśmy, że nie, to nie naciskali. Nie było krzyków ani nic podobnego. A można by się spodziewać czegoś zupełnie odwrotnego, skoro turystów było niewielu. Tutaj pojawia się ta druga kwestia. Zupełnie przypadkiem pojechaliśmy do Jordanii w samym sercu największych upałów co tutaj oznacza niski sezon. Więc jeśli zdrowie i kondycja Wam pozwalają, to zdecydowanie polecamy lato 🙂 Można się nią wtedy cieszyć (czasami nawet) w pojedynkę!

Petra Jordania
Petra Jordania

I tak, warto. Zdecydowanie warto. Jest czysto (jak na arabskie standardy 😛 Za to do zbierania oślich kup są wyznaczeni specjalni panowie na głównym szlaku!), na trasie można kupić jedzenie i picie. Petra jest niesamowitym, pięknym miejscem, które pokazuje kolejny kawałek świata, którego nawet nie umiałabym sobie sama wyobrazić. Więc jeśli chcecie otworzyć kolejną klapkę w swojej głowie, żeby choć odrobinę lepiej poznać i zrozumieć świat – to zdecydowanie polecamy 🙂

A.

Gdybyście chcieli sami zorganizować sobie wyjazd do Jordanii, to tutaj dzielimy się paroma wskazówkami i doświadczeniami, jak sami to zrobiliśmy: Weekend w Jordanii – praktyczne wskazówki

Petra Jordania