Mój pierwszy raz w Bieszczadach

Pamiętam moment, gdy po 6 godzinach dotarliśmy do Lutowisk, wyszliśmy z samochodu i zobaczyliśmy niebo pełne gwiazd. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem je tak wyraźne i tak jasno świecące. Widok zapierał dech w piersiach, a wrażenie dodatkowo potęgowała całkowita cisza, taka jakiej nie słychać nigdzie indziej. Taka która zostaje z człowiekiem… i w człowieku.

Bieszczady

Mieliśmy wyjątkowe szczęście – trafiliśmy w Bieszczady w momencie, w którym góry „płoną”. W przeciągu zaledwie 3 dni liście na drzewach przeszły z zielonego, przez mocną żółć, w głęboką czerwień. Dało to efekt rozchodzącego się po wzniesieniach „pożaru”. Podczas wędrówek po górach przechadzaliśmy się wśród spadających liści, spadających kolejnymi warstwami na leżący już na ziemi dywan. Rozmyślaliśmy. Bieszczady sprzyjają rozmyślaniom, można iść godzinami i spotkać zaledwie kilka osób.

Bieszczady szlak na Otryt

W porównaniu z Tatrami, te góry wydają się jakby opuszczone przez ludzi, jakby coś ich stąd przepędziło… Może to wiatr tańczący w gałęziach drzew przypomina o wszystkich wysiedlonych stąd Bojkach, Hucułach i Łemkach. W czasie akcji „Wisła” w 1947 roku zostali oni przepędzeni z Bieszczad na Ziemie Odzyskane, by osłabić działającą na tym terenie UPA. Zostały po nich opuszczone całe wsie: domy, zagrody i sady. Ślady tych ludów można odnaleźć w charakterystycznym kształcie domostw, dachów i cerkwi, przekształconych na kościoły, oraz nazwach, takich jak Krywe czy Chrewt. Wyglądają i brzmią one nieco dziwnie i trochę… obco, jak milczące przypomnienie, że nie zawsze ta piękna kraina leżała w granicach naszego kraju.

Bieszczady Połonina Caryńska

A jest tutaj naprawdę pięknie. Bieszczady nie są wysokie i patrząc na nie nie czuć groźnego majestatu Tatr, ale pomimo tego, że wyglądają raczej jak wzniesienia to wciąż są to góry, ze szczytami, dolinami i stromymi podejściami. Po wejściu na dowolne wzniesienie można podziwiać morza traw porastające stoki, zwane połoninami, i panoramę sięgającą wielu, wielu kilometrów. W takich miejscach, jak Połonina Wetlińska czy Mała Rawka, zdarzało nam się po prostu usiąść i patrzeć, patrzeć tak głęboko, żeby widok zapadł w pamięć, by móc do niego wracać. Wracać myślami, ale również obiecać sobie powrót w Bieszczady, bo udało nam się zobaczyć dopiero mały ich fragment.

Bieszczady Połonina Wetlińska

Bieszczady Połonina Wetlińska

Na długo zapadną mi w pamięć nocne przejazdy przez dużą pętlę bieszczadzką. Zdarzało się nam przejechać 30 kilometrów bez napotkania innego samochodu, co w smoliście czarnej nocy, z całym niebem poznaczonym gwiazdami sprawiało, że czuliśmy się jakbyśmy zawędrowali na koniec świata. W pewnym sensie Bieszczady są takim „końcem świata”. Cały ten rejon sprawia wrażenie jakby czas płynął tu wolniej. Jakby cywilizacja jeszcze nie zdążyła tu dotrzeć albo zabłądziła gdzieś po drodze.

Bieszczady Połonina Wetlińska

Bieszczady Połonina Wetlińska

Jadąc tak w ciemności i słuchając „Bieszczadzkich Aniołów” mieliśmy cichą nadzieję, że nigdy tu nie dotrze.

„Anioły są wiecznie ulotne 
zwłaszcza te w Bieszczadach 
nas też czasami nosi 
po ich anielskich śladach 

One nam przyzwalają 
i skrzydłem wskazują drogę 
i wtedy w nas się zapala 
wieczny bieszczadzki ogień”

Stare Dobre Małżeństwo

F.

Nasze inne wypady w polskie góry:

Magiczny Beskid Sądecki

Beskid Żywiecki – Rysianka