Umówmy się, gdyby nie Petra, pewnie nie zdecydowalibyśmy się na szybki weekend w Jordanii – nie zaprzeczamy. Jednak miłą niespodzianką okazał się fakt, że ma ona do zaoferowania więcej niż tylko (lub aż) jeden z 7 nowych cudów świata. I jest tego dokładnie tyle, ile potrzeba do wypełnienia wydłużonego weekendu! Poniżej możecie przeczytać o naszych faworytach.

Zanim zaczniemy to warto podkreślić, że dla osoby, która nigdy nie była poza Europą (jak ja) to sama podróż samochodem po Jordanii jest niesamowitym doświadczeniem. Będąc tam, przyzwyczajeni do drzew, krzewów (a przynajmniej traw) musimy odnowić swoją definicję przyrody. Tutaj po horyzont ciągną się piaski w różnych odcieniach żółci i pomarańczu, kręcą się trąby powietrzne pełne piasku i leje żar z nieba a faunę reprezentują wielbłądy i suche kępki trawy. Czasem wystarczy zatrzymać samochód, w dowolnie wybranym punkcie i chłonąć te cudowną inność.

Jordania

PS. Atrakcje nie są ustawione w przypadkowej kolejności – zaczynamy od najlepszego!

Wadi Mujib

„Wadi” po arabsku oznacza dolinę lub łożysko rzeki i jest często spotykanym słowem w arabskim nazewnictwie (przynajmniej my się na nie często natykaliśmy). W tym wypadku jest to koryto strumienia, który bierze swój początek na Pustyni Syryjskiej a uchodzi do Morza Martwego. Niedaleko tegoż ujścia znajduje się rezerwat Wadi Mujib, w którym dostępnych jest kilka szlaków, w których turyści mogą uprawiać niezwykle ciekawą formę aktywności fizycznej, czyli kanioning.

Wadi Mujib Jordania

W rezerwacie jest dostępnych kilka tras. Kiedy my tam byliśmy jedna z nich była zamknięta w związku z zerwanymi przez wodę linami i zabezpieczeniami dla odwiedzających. Wyruszyliśmy w Wadi Mujib Siq, najkrótszą (tylko na nią mieliśmy czas). Jordańczyk, którego poznaliśmy na lotnisku rekomendował nam nawet przemknięcie bokiem i wejście bez płacenia, jednak świadomość, że będą nas gonić wyrzuty sumienia, plus mój strach przed wodą sprawiły, że weszliśmy grzecznie (i dzięki temu mieliśmy kamizelki ratownicze).

Wadi Mujib Jordania
Wadi Mujib Jordania

Przed wyjazdem czytaliśmy, że szlak jest bardzo wymagający i męczący. Uzbrojeni w krótkie spodenki, kamizelki, odpowiednie buty i wodoodporny pojemnik z telefonem (stres o niego odrobinkę odbierał mi radość z przygody :P) wyruszyliśmy. Pierwszy etapem była drabinka i zanurzenie się w cieplutką wodę… Później było już tylko cudowniej! Szlak nie był dla nas za bardzo wymagający, choć nurt momentami faktycznie ciągnie. W kilku miejscach zamontowane są liny, które ułatwiają walkę ze strumieniem. Pomimo mojego strachu przed wodą, nie bałam się ani chwili. Woda nie sięga więcej niż do talii, a kamizelka utrzymuje na powierzchni wody. Nawet zjechałam z wodospadu!

To były cudowne 3 godziny, które z przyjemnością bym powtórzyła, mimo że cena nie jest najniższa – za jedną osobę zapłaciliśmy 21 JOD (ok 140 zł).

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 

W tym sezonie nie mieliśmy za bardzo okazji pomoczyć się w wodzie. Poza tą jedną, w kanionie Wadi Mujib. To były chyba najbardziej radosne 3 godziny w czasie naszej jordańskiej przygody. Maszerowanie w górę strumienia, w tym niesamowitym kanionie, którego ściany są pomalowane przez naturę na każdy możliwy odcień pomarańczowego samo w sobie było przyjemnością. Ale gdy dodać do tego pluskanie się w wodzie, krople zalewające twarz i konieczność podciągania się w niektórych momentach na linie, to wychodzi z tego zupełnie prawdziwa przygoda! 🌊 #jordan #jordania #jordaniantravels #jordantravel #wadimujib #wateradventure #travelmemories #polishtravelblogs #travelblog #mikrowyprawy #stopynadesce #kochampodroze #canyon #canyoning #explorers

A post shared by Ania i Filip (@stopynadesce) on

Wadi Rum

Ta dolina jest zupełnie inna i akurat woda jest czymś, czego tu raczej brakuje. Znacie ją na pewno z filmów, choćby z „Marsjanina” z Mattem Damonem. Kiedy nadjeżdżaliśmy, żeby spędzić na niej wieczór i noc, najpierw wjechaliśmy do małej wioski, zbudowanej jakby trochę porządniej niż te, które widzieliśmy do tej pory. Czy to dlatego, że cała utrzymuje się z masy turystów spragnionych widoków jak z Marsa? Być może.

Szybki check-in u właściciela, zapakowanie na pakę terenówki i jedziemy. W czerwono – pomarańczową pustynię, po której biegają wielbłądy (podobno należą do beduinów a ci wypuszczają je luzem, żeby najadły się trawy) a miejsce przejazdu samochodów wyznacza tylko ślad kół.

Wadi Rum Jordania
Wadi Rum Jordania

Nocleg w beduińskich obozach to bardzo popularna atrakcja w Jordanii, jednak dzięki temu, że byliśmy poza sezonem (czyli w największe upały) to w naszym obozie byliśmy tylko my i para Duńczyków. Jeśli chodzi o wybór obozu to zdaliśmy się po prostu na booking.com i opinie na nim, ale nawet gdybyśmy tego nie zrobili, przy drodze we wsi stało wielu właścicieli, którzy oferowali swoje obozy do spania.

Wieczór upłynął pod znakiem oglądania gwiazd, jedzenia beduińskiej kolacji, słuchania ich smętnej muzyki i równie smętnego śpiewu. I herbaty, bardzo słodkiej herbaty. Mężczyźni, którzy nas gościli twierdzili, że po wypiciu jej odpowiedniej ilości zaczyna się mówić po arabsku!

Jeśli chcesz poznać dokładne koszty tego wyjazdu to zapraszamy: Ile kosztuje przedłużony weekend w Jordanii?

Wadi Rum Jordania

Morze Martwe

A raczej Martwe Jezioro, bo to byłaby bardziej adekwatna nazwa. Jego tafla wyznacza najniższy punkt na ziemi – 430 m. p. p. m. Jego zasolenie wynosi średnio 26{0afca1ae70f8163580fd2a74633850f75e56a654e1f2ac2cbe75e95fdf85d469}, co czyni z niego jedno z najbardziej słonych jezior świata. Niestety, powoli niknie w związku z wzmożonym parowaniem oraz faktem, że jest coraz słabiej zasilane innymi wodami.

Nasza wizyta nad Morzem Martwym nie przebiegła zgodnie z planem. Mieliśmy znaleźć jedyną darmową plaże w okolicy (bo pozostałe to paskudnie drogie plaże hoteli), a ostatecznie schodziliśmy w klapkach, urwiskiem pełnym gorących, osuwających się kamieni. Tak to bywa, kiedy ktoś źle zaznaczy Ci pinezkę na mapie! Dodatkowym utrudnieniem był brak prysznica, bo po tej szybkiej (acz zupełnie niesamowitej) kąpieli, spędziliśmy godzinę w samochodzie, podczas gdy sól wciskała się wszędzie… no, wszędzie gdzie chciała.

Morze Martwe Jordania

Niby słyszałam, że w Morzu Martwym można się położyć i utrzymasz się na powierzchni, ale kiedy pierwszy raz to zrobiłam to aż odjęło mi mowę! Pierwszy raz nie było zagrożenia, że się utopię! Roztwór soli aż widać w wodzie gołym okiem. Jeśli chcecie poczuć się raz w życiu leciutcy jak piórko – zdecydowanie polecam!

Morze Martwe Jordania

To był trochę szalony, ale jednak niezwykle cudowny weekend. Cały czas byliśmy niewyspani ale też niezmiennie zachwyceni. Są miejsca, które ominęliśmy i do których chcielibyśmy wrócić, to na pewno. Ale planu tej wycieczki nie zmienilibyśmy nawet o jotę!

A.

Jeśli interesuje Cię ten kierunek wyjazdu, zobacz nasze pozostałe wpisy o Jordanii:

Weekend w Jordanii, praktyczne wskazówki
Petra, jeden z siedmiu cudów świata

Recommended Posts