Trasa Transfogarska Rumunia

Sybin

Zaraz po porannej kawerce i przepakowaniu rzeczy, ruszyliśmy na sybińską starówkę. Kolejny raz uderza nas kontrast pomiędzy zadbanymi, zabytkowymi kamienicami i kościołami, a niszczejącymi budynkami mieszkalnymi. Zmierzając na rynek spotykamy cieśli w strojach przypominających nieco austriackie, budujących konstrukcję z drewna (stragan?), niemal bez użycia gwoździ. Dają oni imponujący popis umiejętności.

Sybin Rumunia

Przechodząc przez bramę trafiamy na Piaţa Mare (rynek starego miasta) i zaczynamy rozumieć dlaczego Sybin jest nazywany miastem gdzie domy patrzą: okna dachowe rzeczywiście wyglądają jak przymrużone oczy. Sprawia to wrażenie, że każdy budynek zyskuje niemal ludzką twarz: zaciekawioną, zagniewaną, a czasem spoglądającą z zainteresowaniem na każdego wędrowca przemierzającego ulice tego niezwykle urokliwego miasta.

Sybin miasto oczu Rumunia

Sybin miasto oczu Rumunia

Rynek starego miasta otaczają zabytkowe kamienice, z których na największą uwagę zasługują Casa Haller, gotycko-renesansowa kamienica należąca do Petrusa Hallera, pełniącego na początku XVI w. funkcję burmistrza Sybina, oraz Muzeum Naţional Brukenthal, barokową rezydencję barona Samuela von Brukenthala, który pod koniec XVIII w. był gubernatorem miasta. Obecnie znajduje się tam jedno z najstarszych muzeów na świecie, starsze nawet niż National Gallery w Londynie.

Sybin Rumunia

Sybin Rumunia

Sybin Rumunia

W drodze powrotnej zahaczamy o miejscowy targ. Stragany uginają się od świeżych owoców i warzyw, a do naszych uszu docierają okrzyki handlarzy zachwalających swoje towary. Spotykamy kilka osobliwości, jak starsza Pani handlująca czosnkiem czy też sprzedawca domowej roboty palinki (lokalnego bimbru). Zaopatrujemy się w sporą ilość borówek i ruszamy w dalszą drogę.

Sybin targ Rumunia

Sybin targ Rumunia

Sybin targ Rumunia

Sybin targ Rumunia

Klasztor Cârţa

Następnym przystankiem są ruiny klasztoru cystersów Cârţa, obecnie funkcjonujące jako kościół dla okolicznych mieszkańców. Cystersi opuścili to miejsce pod koniec XV w., a w zasadzie zostali usunięci przez króla Macieja Korwina, z uwagi na skargi okolicznych mieszkańców na zbyt wysokie podatki nakładane przez przeora zakonnego, Raymunda Barenfusa.

klasztor Carta Rumunia

klasztor Carta Rumunia

klasztor Carta Rumunia

Trasa Transfogaraska

Nadszedł czas na przebicie się przez góry Fogaraskie w kierunku Bukaresztu i morza. Trasa Transfogaraska zapewnia niesamowite widoki. Liczne i bardzo strome podjazdy, ostre zakręty i ciemne tunele, wyglądające jak wydrążone kilofami w skale, zapewniają niezapomniane wrażenia. Jest to druga, co do wysokości, trasa położona w Rumunii – osiąga 2034 m n.p.m. W pewnym momencie docieramy do punktu, w którym musimy przebić się przez chmury. Mleczna mgła otula wszystko, a sama droga wygląda jak z bajki.

Trasa Transfogaraska Rumunia

Trasa Transfogaraska Rumunia

Trasa Transfogaraska Rumunia

W każdej chwili z mgły może wyłonić się coś strasznego… jak stado krów 😊

Trasa Transfogaraska Rumunia

Trasa Transfogaraska Rumunia

Jezioro Bâlea

Dojeżdżamy do najwyższego punktu trasy, gdzie liczne stragany i dobrze zorganizowany parking wskazują nieomylnie, że dotarliśmy do jeziora Bâlea. Wszystko jest we mgle, która powoli się przerzedza. Po schodkach dostajemy się do schroniska i knajpki, wychodzimy na taras i podziwiamy widok. Po chwili schodzimy nad jezioro i dostajemy się na występ skalny, z którego widok jest jeszcze lepszy. Nad wodą cały czas utrzymują się białe obłoki, zza których na drugim brzegu wyłaniają się… owce. Są one nieodłącznym elementem krajobrazu Rumunii, podczas jazdy trasą Transfogaraską można je zobaczyć nawet w bardzo niedostępnych terenach. Czasami towarzyszy im pasterz, a czasem pasterzem jest jedynie pies.

Trasa Transfogaraska jezioro Balea

Trasa Transfogaraska jezioro Balea

W drodze do auta Ania zatrzymuje się przy straganach i próbuje suszonego mięsa i innych lokalnych specjałów, które mi wydają się mało apetyczne. Ku niezadowoleniu handlarza Ania poprzestaje na samym próbowaniu.

Rozpoczynamy podróż w dół. Po południowej stronie gór jest nieco mniej chmur, co pozwala nam zobaczyć jak dużo drogi jeszcze przed nami. Robimy kilka przystanków w punktach widokowych, jeden z nich znajduje nieopodal wodospadu. Gdy ja zajęty jestem robieniem zdjęć, Ania po raz kolejny udaje się na degustację, tym razem serów.

Trasa Transfogaraska

Trasa Transfogaraska Rumunia

Trasa Transfogaraska Rumunia

Trasa Transfogaraska Rumunia wodospad

Zaczyna lekko padać, ale nie przeszkadza nam to w cieszeniu się emocjonującym zjazdem.

Docieramy do tamy, która tworzy jezioro Vidaru. Jej 166 metrowa wysokości sprawia, że patrząc w dół odczuwamy lekki dyskomfort.

Rumunia jezioro Vidaru

Rumunia jezioro Vidaru

 

Cytadela Poenari

W oddali, na szczycie góry ukazuje się nam pierwszy zabytek związany z Drakulą – Cytadela Poenari. Wybudowana w XIII w. przez władców Wołoszczyzny, została rozbudowana przez Vlada Palownika (pierwowzór Drakuli) w XV w., który uczynił z niej jedną ze swoich głównych fortec. Do zamku, z którego zostały jedynie rozsypujące się ruiny, prowadzi 1440 stromych schodów, co skutecznie zniechęca nas do wchodzenia tam (z dołu też całkiem dobrze widać).

Rumunia Cytadela Poenari

ciorba de burta Rumunia papanasi Rumunia

Zamiast tego raczymy się obiadem w pobliskiej knajpce Cabana La Cetate . Ja decyduje się na zwykły gulasz, ale Ania zamawia tradycyjną rumuńską zupę – ciorba de burta, będącą czymś w rodzaju naszych flaczków. Na deser serwujemy sobie tradycyjny rumuński specjał – papanași (rodzaj pączków z białego sera, smażonych na głębokim tłuszczu, podawanych ze śmietaną i marmoladą).

Droga do Bukaresztu przebiega bez większych przygód, może poza wyjściem dwóch osiołków na drogę, co lekko utrudniało ruch w tamtym rejonie, ale Rumuni, z właściwym sobie spokojem, po prostu je omijali.

 

Przydatne info

  1. Klasztor Cârţa – bilet wstępu do klasztoru kosztuje jedynie symboliczne 5 lei od osoby.
  2. Trasa Transfogaraska – na odcinku około 150 km nie ma stacji benzynowej, przed wjazdem należy koniecznie uzupełnić bak.
  3. Cabana La Cetate – oferuje bardzo smaczne jedzenie w przystępnych cenach około 25-30 lei za główne danie. Serwuje również tradycyjną kuchnię rumuńską.

F.

Dla ciekawskich, Nasze podsumowanie wyjazdu do Rumunii

Recommended Posts