Rapa Rosie Rumunia

Przez stawianie bloga do 2 w nocy (ale udało się w końcu!) tym razem wstaliśmy trochę później. Filip skoczył po śniadanie a ja zaczęłam nas pakować. Dostałam też specjalne zadanie napisaniaplacinta Rumunia przeprosin dla naszych gospodarzy – musieliśmy nie doczytać czegoś na bookingu i nasz zarezerwowany hotel okazał się po prostu mieszkaniem (które z resztą bardzo polecamy!), a jego właściciele czekali na nas wczoraj godzinę pod blokiem. Zostawiliśmy im za to Ptasie Mleczko. Wniosek na dziś: zwolnić z fakapami bo zapasy topnieją. Po zjedzeniu pysznej placinty (tym razem z mięsem i serem, i w cieście przypominającym francuskie, na zdjęciu) i spakowaniu całego mandżuru, ruszyliśmy.

Alba Iulia

Pierwszym punktem na naszej trasie była miejscowość Alba Iulia. Tutaj drugi raz zetknęliśmy się ze śladami starożytności, ponieważ miasto (wtedy nazywane Apulon) powstało jeszcze przed pojawieniem się na tych terenach imperium rzymskiego, jako ważny punkt polityczny i ekonomiczny Dacji. Po podbiciu tych ziem przez Rzymian była miejscem stacjonowania XIII Legionu i jednym z największych centrów rzymskiej prowincji (wtedy zwanym Apulum). Alba Iulia była także świadkiem historii dużo bardziej współczesnej, ponieważ to właśnie w tym mieście 1 grudnia 1918 roku zadecydowano o przyłączeniu Siedmiogrodu do Rumunii.

Cytadela Alba Karolina

Najbardziej charakterystyczną (i robiącą wrażenie) atrakcją jest Cytadela Alba Karolina, wybudowana w XVIII. Ma kształt siedmiokątnej gwiazdy, mury mają 12 km długości a cały wewnętrzy teren zajmuje 70 ha. Motyw jej kształtu jest z resztą sprytnie wykorzystany w logo miasta, na które można się natknąć wszędzie.

Alba Iulia Rumunia

Cytadela Alba Karolina Rumunia

Cytadela Alba Karolina Rumunia

Cytadela alba Karolina Rumunia

Cytadela Alba Karolina Rumunia

Jako, że 12 km muru może być trochę nużącą atrakcją, Filip znalazł świetny sposób na jej urozmaicenie. Po krótkich polsko – angielsko – rumuńskich pertraktacjach udało nam się wypożyczyć dwuosobowy rowerek, którym mogliśmy objechać całą twierdzę dookoła. Pomysł być wyśmienity.  Teren wokół Cytadeli jest świetnie przygotowany do takiej formy zwiedzania, dzięki czemu mogliśmy ją okrążyć w dużo krótszym czasie.

Cytadela Alba Karolina Rumunia

Okolica jest piękna i świetnie przygotowana pod turystów. Ławeczki, fontanny, oświetlenie. W którymś momencie zwolniliśmy, żebym mogła zrobić zdjęcie drewnianej kładce, która przechodziła nam nad głową. Pech chciał, że akurat było pod górkę, więc nasz wehikuł zaczął zjeżdżać w tył. Automatyczne reakcja kierowcy? Ręczny! Szkoda tylko, że ten pojazd jest leciutki i ma hamulec na tylnych kołach co dla nas oznaczało… bolesną wywrotkę na plecy. Musieliśmy być niezłą atrakcją dla wszystkich dookoła, kiedy zbieraliśmy się z ziemi jeszcze zbyt zaskoczeni, żeby się z siebie śmiać. Z minusów – nikt nie zrobił nam wtedy zdjęcia. Z plusów – pojazd nie ucierpiał a my tylko trochę, więc mogliśmy jechać dalej.

Po odstawieniu czerwonej strzały udaliśmy się na spacer po okolicy. Na terenie Cytadeli znajdują się rzymskie ruiny oraz dwie świątynie, Catedrala Încoronării (Sobór Koronacyjny) i Biserica Sf. Mihai (Katedra św. Michała) .

Alba Iulia Sobór Koronacyjny Rumunia

Sobór Koronacyjny Alba Iulia Rumunia

Katedra św Michała Alba Iulia Rumunia

Oba są w świetnym stanie i robią wrażenie swoim rozmiarem. Kiedy jednak staniemy plecami do kościołów, ponownie uderza tak powszechny w Rumunii kontrast: pięknego, turystycznego centrum i brudnych i brzydkich, postkomunistycznych bloków mieszkalnych.

Alba Iulia Rumunia

Râpa Roșie

Z Alba Iulii skierowaliśmy się z powrotem na południe, do miasta Sebeș, z którego już było widać nasz kolejny przystanek – Râpa Roșie (rezerwat przyrody, którego głównym elementem jest gigantyczny mur ze skał złożonych w większości z gliny oraz szarego i czerwonego piaskowca. Ściany osiągają wysokość do 125 metrów). Dotarcie tam jednak okazało się sporym wyzwaniem. Podjęliśmy kilka prób zjechania z autostrady i szukania alternatywnej trasy. GPS niestety tym razem nie był pomocny, uparcie twierdząc, że do tego miejsca nie da się dojechać. Już mieliśmy się poddać, jednak w ostatnim podrygu nadziei zapytaliśmy jakiejś pani, czy może wie jak tam trafić. Nie przejęła się, że nie rozumiemy po rumuńsku i właśnie w tym języku wytłumaczyła nam, gdzie możemy znaleźć drogowskazy na Râpa Roșie. W tym miejscu stał się jakiś absolutny cud, bo udało nam się wychwycić kluczowe słowa i po 10 minutach… byliśmy na odpowiedniej drodze! Pełnej wybojów i pyłu, ale jednak odpowiedniej (informacje, które znaleźliśmy w internecie w pełni się sprawdziły, wjeżdżanie tam zwykłą osobówką może być sporym wyzwaniem).

Dzięki Bogu, że nie zrezygnowaliśmy z jechania tam. Pomarańczowy kamień z bliska zachwycił nas swoją strukturą i ogromem. Mi osobiście skojarzył się trochę z Wielkim Kanionem w Stanach Zjednoczonych. Nasz przewodnik milczy na temat Râpa Roșie, i chyba podobnie jest w przypadku innych, bo pod samą ścianą spotkaliśmy tylko jeden samochód (z resztą na polskich blachach). Dzięki temu jest tam cicho i spokojnie, a my mogliśmy bez przeszkód napawać się tym cudownym widokiem. Udało nam się nawet zaliczyć króciutką sesję acroyogi na szczycie pobliskiego wzniesienia! Zwiedzanie zakończyliśmy w idealnym momencie, uciekając przed deszczem do samochodu (chociaż akurat tym nie powinniśmy być zaskoczenii, bo deszcz ciągle za nami podąża).

Rapa Rosie Rumunia

Rapa Rosie Rumunia

 

Kościół Cisnădioara

Późnym popołudniem dotarliśmy do jednego z najbardziej urokliwych miejsc, które dotychczas widzieliśmy. Kościół Cisnădioara został wybudowany w XIII wieku i według niektórych źródeł jest najstarszym zachowanym kościołem w Rumunii. Zbudowany na szczycie dość wysokiego wzgórza, góruje nad niewielką miejscowością. Żeby się do niego dostać musieliśmy pokonać kilkaset schodów wiodących zboczem wzniesienia. Droga w górę wyglądała bajkowo, otoczona polnymi kwiatami i ziołami. Kościół otacza dość wysoki mur (dobudowany później) a na jego teren wchodzi się przez furtę. Widok na szczycie zapiera dech w piersiach. Kościół urzeka swoją surowością, za którą stoją lata historii, w której, jak sobie wyobrażam, wielokrotnie stanowił schronienie dla okolicznych mieszkańców. Gdzie nie spojrzeć, widać góry. Siedzieliśmy na ławeczce ufundowanej przez jakiegoś zacnego Niemca i chłonęliśmy to piękno i tę ciszę.

Kościół Cisnădioara Rumunia

Kościół Cisnădioara Rumunia

Kościół Cisnădioara Rumunia

Kościół Cisnădioara Rumunia

Kościół Cisnădioara Rumunia

To było wspaniałe zakończenie dnia.

 

Przydatne info

  1. Nocleg THE HOME w Hunedoarze, który bardzo polecamy. 2 pokoje w wysokim standardzie, świetnie urządzona kuchnia i łazienka – 102 leje https://www.booking.com/hotel/ro/the-home-hunedoara123.ro.html
  2. Koszt wynajmu rowerka (takiego jak nasz) w Cytadeli Alba Karolina: 30 lei za 30 min i 50 lei za godzinę. Wejście do Cytadeli jest bezpłatne.
  3. Do Râpa Roșie dostaniecie się wyjeżdzając z Sebeșu drogą 106K (zaraz za wiaduktem z autostradą należy skręcić w lewo w drogę polną, oznaczenia są, ale słabo widoczne).
  4. Koszt wejścia do Kościoła Cisnădioara to 4 leje, i dla dorosłych i dla uczniów.

A.

Dla ciekawskich: Nasze podsumowanie wyjazdu do Rumunii

Recommended Posts